Barman na weselu

Profesjonalnym barmanem zostałem w trakcie wakacyjnej pracy w przerwie między jedną klasą a drugą. Znaczy nie nabyłem wtedy umiejętności czyniących mnie specem – wtedy zobaczyłem, że jest to praca, której chciałbym poświęcić swój czas. Te wszystkie mieszanki alkoholi, syropów i owoców przemawiały do mnie, a ja do nich – dzięki temu mogłem stworzyć świetne drinki, którymi każdy mógł się cieszyć.

Zlecenie barmańskie, które testowało moje umiejętności

obsługa barmańskaPo zakończeniu edukacji posiadałem więc już dość spore umiejętności nabyte na kursach i w trakcie weekendowych zleceń, które brałem od czasu do czasu. Jednym z nich było właśnie to, o którym chciałbym opowiedzieć. Było to zlecenie dla bardzo miłej, młodej pary – Czarka i Magdy. Magda chciała, by na jej ślubie poza barem były również występy takie jak żonglowanie shaker’ami, rozlewanie alkoholu w sposób widowiskowy i inne, najróżniejsze udziwnienia. Nie byłem specjalistą, jednak śmiało mogłem powiedzieć, że byłem już dość obyty w barmaństwie widowiskowym, dlatego zlecenie przyjąłem. Zlecenie miało odbyć się za cztery tygodnie, miałem więc jeszcze dużo czasu by poćwiczyć – w końcu chciałem, by moja obsługa barmańska stała na najwyższym poziomie. Poprawiałem więc swoje umiejętności oraz zapamiętywałem dodatkowe drinki, które umieściłem na liście dla gości. Wiedziałem, że takie połączenia, jakie przygotowałem zrobią wrażenie zarówno smakowe, jak i wizualne.

W końcu nadszedł sądny dla mnie dzień wesela. Goście przychodzili i zamawiali przygotowane przeze mnie drinki, a ja szykowałem je w sposób tak widowiskowy, na jaki tylko mogły pozwolić moje umiejętności. Żonglowałem, robiłem tęczowe shoty oraz warstwowe drinki, które wprawiały gości w stan osłupienia. W końcu przyszła do mnie sama panna młoda, która mi podziękowała – ponoć każdy z gości był bardzo pod wrażeniem!